2011-02-22 15:16:47 >>
Koniec "historii jednego spojrzenia"
Zaczęło się to wszystko niedawno (dla niektórych dawno), bo 7 lat temu.
Poznaliśmy się w szkole: najpierw były spojrzenia, później sms-y, następnie telefony, a dalej... to co powinno być w związku.
Na początku były także starania, miłe gesty, miłe słowa-z czasem niektóre rzeczy stały się rutyną, a ostatnimi czasy nic nie było-nic pozytywnego, nic budującego i uszczęśliwiającego drugą połówkę.
Nie ma NAS od przeszło 3 tygodni.
On pisze sms-y, Ona nie ma ochoty nawet odpisać.
On chce wszystko naprawić, Ona mu nie wierzy.
On chce teraz wiele naprawić, Ona nie chce już nic-bo czas minął.
Zbyt wiele łez wylanych, zbyt wielkie rozczarowanie. Nie wierzę w Jego zmianę, nie wierzę, że może się zmienić w ciągu kilku tygodni.
Nie ufam Mu!
Zawiódł mnie, ufałam mu, wierzyłam.
Patrzył tylko na to, czego On chce-nie patrzył na Nas, nie szukał rozwiązania...
Nie wiem, co musiałby zrobić, abym uwierzyła chociaż w jedno jego słowo (a właściwie sms-a).
skomentuj (0)
2011-01-01 10:31:30 >>
Happy Nev Year 2011!
Ten rok był ochydny...
Niech się nie powtarza!
My żyjemy :)
Buziale!
skomentuj (1)
2010-03-04 09:13:58 >>
:
Dostałam...
Kolejnego kopa...
Takiego MEGA ostrego...
Od NIEGO!
Dlaczego?
Co ja znowu zrobiłam źle?
Czemu mnie tak traktuje?
Jak obcą?
skomentuj (0)
2009-12-27 15:27:13 >>
Jak to jest mieć smutne święta?
Ja wiem.
Ja wiem.
Ja wiem.
Skąd?
Bo takowe właśnie miałam.
Zero wyczucia miłości od drugiej strony, zero miłych gestów...
Łzy?
Praktycznie każdego dnia.
Nie chcę, aby tak było...
Chcę się w końcu poczuć kochana, doceniana i szczęśliwa.
Czy to tak wiele?
Nie wiem...
Jest też moja wina...-przyznaję.
Tylko, że druga strona nie widzi we mnie żadnych pozytywów.
Nie widzi, że się staram...
Że wszystko dla niego.
Tak właśnie się czuję....................
skomentuj (1)
2009-09-13 18:43:00 >>
..ujnia z grzybnią
Nie wiem, czy to ja zabardzo się zagalopowałam, czy to on...
Wymyśliłam... Według mnie genialny pomysł...
Wyjazd w nasze urodziny... Marzyłam... O świecie ze słoncem,z piaskiem morskim, no i z nami...
Mogła być Tunezja, Turcja, Egipt...
Początkowo wyrazil zgode, baaa... nawet powiedzial do jakiej kwoty moze byc wycieczka...
Ja z temperatura, chorymi zatokami i pod wplywem antybiotykow szukalam... Chodzilam od biura, do biura i szukalam...
No i znalazlam... Wedlug mnie ciekawe, warte swojej ceny podroze...
Przez 1,5 tygodnia nie otrzymalam zadnego smsa z trescia, ktora moglaby byc negatywnie nastawiona do podrozy...
Wczoraj przyjechal, pokazalam wszystko...
I nagle sie okazalo, ze on wcale nie chce jechac...
A ja juz marzylam... Ze odzyskamy oboje to, co bylo kiedys dla nas tak wazne, ze odzyskamy siebie...
Ze ten inny swiat odda nam to wszystko co od jakiegos czasu jest dla mnie calkowicie obce...
Mojego dawnego chlopaka, od ktorego czulam, ze mnie kocha, szanuje, liczy sie z moim zdaniem...
Poki co ujrzalam osobe, ktora w ogole nie liczy sie z moimi uczuciami, ktora ma po prostu w nosie to, czego ja chce, co bym chciala...
A kiedys powtarzal, ze zrobi dla mnie wszystko...
Rozumiem, gdyby problemem byly pieniadze, ale w tym wypadku tak nie jest...
Najgorsze w tym wszystkim jest to, ze osoba ktorej tak ufalam [moze jeszcze ufam] mnie tak cholernie wychujala... A ja glupia, z duzym bolem sie poswiecalam i ganialam szukajac wymarzonego swiata...
Dupa, mam mega dola... Najgorszy jest ten cios-bo ten cios jest od niego...
skomentuj (1)
2009-09-02 14:21:42 >>
A jednak...
Poprzednia notka już nie jest aktualna...
Było źle, nawet bardzo źle...
Ale postanowiliśmy spróbować jeszcze raz...
Minęły nasze wspólne wakacje-tak samo, jak w zeszłym roku, tak i w tym, gościliśmy w Tunezji...
Tam to jest po prostu dla mnie raj, raj na ziemi.
Może nie jest jeszcze zbyt kolorowo, ale znacznie lepiej niż było...
Grzesiek niedługo się do mnie wprowadza-zobaczymy, jak będzie dalej...
Oby dobrze...-tak, jak kiedyś...
skomentuj (0)
2009-06-11 20:23:56 >>
...
Koniec.
skomentuj (1)